Kiedy my kładziemy się do snu, inni ciężko pracują, rozmyślając "jak to opisać". Marszałek Schetyna użył jakże trafnie tego sformuowania ("trzeba jeszcze zastanowić się jak to co się stało opisać"). I to, paradoksalnie, prawda. Tej nocy zajęciem marszałka, jak i całej tej hałastry, będzie obmyślanie jak to tak opisać, żeby opisać właściwie, by odeprzeć od siebie (PO) zarzuty o podsycanie agresji, o mowe nienawiści, o prowokowanie do wojny polsko-polskiej... Zarzuty rzecz jasna jawnie wyssane z palca, ale jakoś im się przeciwwstawić trzeba, dla dobra ojczyzny i polityki miłości. Kolejnym punktem rozmyślań nocnych pijarowców będzie obmyślenie całej strategii. Tu podpowiadam proste rozwiązanie (z resztą, to tak oczywiste, że przygotowania zapewne są już w toku..). Należy czym prędzej znaleść pisowskiego agresora, który pod osłoną nocy wtargnie do biura poselskiego/domku na działce posła/samochodu działacza PO i dokona bezpardonowego włamania, powypisuje hasła anty-donkowe itp (nie posuwajmy się zbyt daleko.., kradzież z włamaniem na pare chwil zrobi wrażenie, a przy odpowiednim podsyceniu emocji może być z tego news jak znalazł). Gdyby ten scenariusz okazał się zbyt "naciągany", na pewno mądre głowy obmyślą nam wiele ciekawych urozmaiceń głównej fabuły na najbliższe dni....

 

Czekamy. Ale czy coś jest w stanie nas jeszcze zdziwić?